Pastorałka karnawałowa

Gdy listopad kończy się, i zaczyna grudzień,
„Czas mongolić i to już!” -krzyczą wszyscy ludzie.
Wymachują kindżałami, przeskakując nad stepami,
Święta, święta już nadeszły, smutki przecz odeszły!

Santa Szager na swych saniach, mknie do każdej jurty,
Podarunki dla każdego, wyciąga spod kurty.
A dla tych co Kalifowi, nie złożyli ofiary,
Przygotował tęgie rózgi, aż wyprysną mózgi!

Kolędnicy weseli, jurty odwiedzają,
Intonują pastorałki, tugriki zbierają.
Jeden jako Gwardzista, drugi jako Mackonóg,
Trzeci w stroju Wyznawcy, poszukuje macy.

A na stołach królują, różne smakołyki,
Z Mackonogów paluszki, i z zielem szaszłyki.
A na deser podano, słodkim sosem polano,
Pieczeń z jaka i bobaka, z cukrem wymieszaną.

Powrót