Pieśń o Mohammedzie Mocarzu

Był raz sobie Mohammed
Silny niczym sto komet
Lecz miał taką jedną wadę
Bo z Kalifem toczył zwadę
Co nie było zbyt mądre.

Siedzi Kalif w swej Wieży
Siły na zamiar mierzy
„Wyślę więc szamanów kilka
By chwycili tego wilka
I stawili przede Mną”.

Szamani wyruszyli
Mocarza pochwycili
I rzucili czary wielkie
Oraz różne klątwy wszelkie
By go zabić na miejscu

Gdy przebrzmiało to hasło
Coś huknęło i trzasło
To Mohammed pękł ci w pół ci
Aż czuć było zapach żółci
Oraz siarki piekielnej

Kalif się uradował
Wszystkie troski pochował
A szamani powrócili
I kumysu się napili
By odpocząć po walce

Bo to jest niezgodne z Prawem
By się sprzeczać z Kalifem
Pozostańcie wszyscy wierni
Tylko nie w ofiarach bierni
A Kalif Was nagrodzi

Powrót